25
Thu, Apr
15 New Articles

Okiem Polaka

Sport
Liga Światowa 2006 już ruszyła

 Marcin Mikolajewski
 sport@mayonews.ie

W Polsce Liga Światowa cieszy się ogromną popularnością, kibice szczelnie wypełniają hale i razem ze sponsorem oczekują zwycięstw. Jak to pogodzić z przygotowaniami do mistrzostw świata?
Już w poprzednim roku przekonałem się o tym, że Liga Światowa jest w Polsce wydarzeniem szczególnym, wręcz magicznym. W żadnym innym kraju w Europie nie przychodzi na mecze tylu widzów, w żadnym innym nie ma takiej presji wyniku. Jestem pod wielkim wrażeniem, co dzieje się w naszym kraju, siatkówka jest jednym z najpopularniejszych sportów w Polsce.  W meczach występują najlepsi, polscy siatkarze. Od stycznia 2005 polska kadrę prowadzi Argętyński  szkoleniowiec Raul Lozano, który ma kontrakt, aż do igrzysk olimpijskich w Pekinie. Nasi siatkarze zaczynają turniej meczów na wyjeździe. Szczególnie ważne są cztery pierwsze spotkania; dwumecze  ze Stanami Zjednoczonymi i Serbią i Czarnogórą. W naszej grupie jest jeszcze Japonia, gdzie odbędą się mistrzostwa świata w listopadzie. Japonia była określana jako najsłabsza drużyna w naszej grupie, a jednak sprawiła dużą niespodziankę wygrywając z faworytami naszej grupy, drużyną Serbii i Czarnogóry 3:0. Polscy siatkarze rozpoczęli turniej od wyjazdowego meczu z USA. Nasi siatkarze  zostali zimno przywitani w Salt Lake City, mieli problemy z wejściem na halę, na poranny trening, niezadowoleni byli również z serwisu podczas śniadania. Pomimo irytującego zachowania organizatorów drużyna Lozano pokazała charakter wygrywając 3:1.
Przed meczem za faworytów uważani byli Amerykanie, za którymi przemawiał przede wszystkim atut własnego boiska i obecność w składzie wielkiej gwiazdy - Claytona Stanleya.
W składzie naszego zespołu zabrakło narzekąjącego na kłopoty żołądkowe Michała Winiarskiego, zagrał za to, i to znakomicie, Sebastian Świderski, którego występ również stał pod znakiem zapytania.
Na początki meczu gra była nieco nerwowa, obydwie drużyny popełniały błędy w ataku i myliły się w polu zagrywki. Do niecodziennej sytuacji doszło przy stanie 5:5 - po popsutym serwie Paweł Zagumny zauważył, że piłki przygotowane do gry są niedopompowane. Zwrócił na to uwagę sędziom, którzy zmuszeni byli „ręcznie”, za pomocą pompki zwiększyć ciśnienie w piłkach. Po błędzie w ataku Claytona Stanleya to my zeszliśmy na pierwszą przerwę techniczną z przewagą jednego punktu (8:7).
Tuż po tej przerwie po raz pierwszy zafunkcjonował Polski blok - Sebastianowi Świderskiemu udało się zatrzymać Claytona Stanleya i było już 9:7. Jednak chwilę później Daniel Pliński źle zaatakował z krótkiej, a Świderski nie odebrał zagrywlo atakującego amerykańskiego zespołu i było już 10:9 dla gospodarzy.
W następnych fragmentach pierwszego seta Polacy mieli kłopoty z przedarciem się przez amerykański blok. Ataków nie skończyli Łukasz Kadziewicz i Mariusz Wlazły, zablokowany został Sebastian Świderski. Amerykanie potrafili wykorzystać naszą słabszą grę i objęli prowadzenie 16:13.
Kilka minut później Polakom udało się doprowadzić do wyrównania (17:17), dzięki dwóm nieudanym atakom Jamesa Polstera, który najpierw zaatakował w aut, a potem został zablokowany przez Łukasza Kadziewicza i Mariusza Wlazłego. Jednak Amerykanie ponownie odskoczyli naszemu zespołowi gdy Wlazły posłał atak w aut (19:21). Przy stanie 22:21 dla gospodarzy mieliśmy szansę na wyrównanie, ale Dawid Murek został zablokowany, co oznaczało 23 punkt dla zawodników z USA. Dwudziesty piąty punkt w pierwszym secie Amerykanie zdobyli dzięki autowemu atakowi Mariusza Wlazłego.
Polacy pierwszą partię przegrali 22:25 głównie przez własne błędy. Źle rozgrywaliśmy kontrataki, a także zbyt często psuliśmy zagrywkę.
Druga partia rozpoczęła się od mocnego uderzenia Amerykanów, i to dosłownie. Priddy atakiem z drugiej linii zdobył punkt na 1:0. Chwilę potem to jednak my wyszliśmy na prowadzenie - Wlazły trafił zagrywką Claytona Stanley’a. Przez kilka następnych minut trwała walka punkt za punkt, ale dzięki dobrej zagrywce Murka i zepsutym przez Stanley’a ataku to my schodziliśmy na pierwszą przerwę techniczną prowadząc 8:6. Chwilę potem po dobrej obronie Krzysztofa Ignaczaka i kontrze naszego zespołu siatki dotknęli Amerykanie. Nasza przewaga zwiększyła się do trzech punktów.
Zaraz potem mądry atak Świderskiego sprawił, że było już 11:7. Gospodarze próbowali odrabiać strary i kilkukrotnie wydawało się, że są bliścy doścignięcia naszej drużyny. Jednak blok Daniela Plińskiego na Brooku Billingsie, który zmienił nieco przygaszonego Stanley’a, zeszliśmy na drugą przerwę techniczną prowadząc czterema punktami (16:12).
Zaraz po niej również Stanley został przez naszych graczy zatrzymany na siatce i wygrywaliśmy już 18:13. Amerykanie zaczęli odrabiać straty dzięki doskonałym serwom siatkarza Dynama Kazań. Z 20:14 dla nas zrobiło się tylko 20:19. Biało-czerwonym na szczęście udało się opanować sytuację, zwłaszcza dzięki dobrej grze Sebastiana Świderskiego. Gdy Hoff pojedyńczym blokiem zatrzymał Kadziewicza znów zrobiło się nerwowo, ale atak ze środka Daniela Plińskiego dał nam zwycięstwo 25:23 i remis 1:1 w setach.
Pierwsze fragmenty trzeciej odsłony to wymiana ciosów między oboma zespołami. Dzięki udanemu blokowi Daniela Plińskiego wyszliśmy na dwupunktowe prowadzenie (5:3), które utrzymało się do pierwszej przerwy technicznej.
Następnie dwa błędy Amerykanów w ataku, a konkretnie Stanley’a i Millara, sprawiły, że prowadziliśmy już 10:6. Gdy Stanley zepsuł trzeci w tym secie atak było 13:8 dla Polaków, a zdenerwowany trener Hugh McCutcheon postanowił ratować sytuację biorąc czas. Reprezentantom USA nadal jednak niewiele się udawało, i na drugą przerwę techniczną schodziliśmy prowadząc siedmioma punktami (16:9).
Od tego momentu Polacy kontrolowali przebieg seta, Billings, który zastąpił Stanley’a również nie grał dobrze, a w naszym zespole bardzo dobrze prezentowali się obaj skrzydłowi - Murek i Świderski.

JEDNAK  decydującej fazie seta znów z własnej winy straciliśmy kilka punktów i gospodarze zmniejszyli stratę do dwóch punktów (21:19). Po szczęśliwej zagrywce Donalda Suxho i świetnym ataku Priddy’ego było już tylko 23:22 dla naszej drużyny. W następnej akcji Amerykanie mieli szansę na wyrównanie, ale po raz kolejny w tym meczu znakomitym blokiem popisał się Pliński. Ostatni punkt w tym secie, podobnie jak w poprzednim, atakiem z krótkiej zdobył właśnie środkowy Jastrzębskiego Węgla, dając nam prowadzenie 2:1 w setach.
Czwarta partia rozpoczęła się od koncertowej gry Świderskiego, dzięki któremu prowadziliśmy 6:4. Zaraz potem dwa asy serwisowe z rzędu posłał na stronę Amerykanów Kadziewicz i było już 8:4. Amerykanie dosyć szybko wyrównali (10:10), głównie dzięki nieporozumieniom w naszej ekipie i dobrej grze znanego z występów w częstochowski AZS-ie Brooka Billingsa. Na drugą przerwę techniczną Polacy schodzili prowadząc tylko 16:15. Prowadzenie naszego zespołu powinno być wyższe, ale po doskonałych obronach Krzysztofa Ignaczaka kontrataki fatalnie psuli Wlazły i Murek.
Po nieudanym ataku z krótkiej Kadziewicza mieliśmy remis 22:22 i końcówka zapowiadała się nerwowo. Szczęśliwie dla nas po autowym ataku Murka sędzie pokazał, że gospodarze dotknęli siatki i mieliśmy piłkę setową przy stanie 24:22 dla Polski. Tej szansy jeszcze nie wykorzystaliśmy, ale w następnej akcji Kadziewicz skończył atak i dał nam 25 punkt w trzecim secie, a także zwycięstwo 3:1 w całym meczu.
Drużyna Lozano zagrała dobre spotkanie, trzymając w napięciu kibiców, aż do ostatnich minut. Najlepszymi zawodnikami na boisku byli; rewelacyjny w bloku Daniel Piliński, Sebastian Świderski i Dawid Murek. Nasi siatkarze powinni wiecej popracować nad utrzymywaniem przewagi. W kolejnych  meczach rywale mogą wykorzystać naszą słabość i wynik może być na naszą niekorzyść.

 

Listen now to our podcast

M Logo PODCAST